SHORT BIO
Urodziłem się w Strzelinie w Polsce w 1981 r. Dorastałem w rodzinie z tradycjami artystycznymi. W czasach licealnych tworzyłem własne kompozycje i realizowałem zlecenia komercyjne. W 2001 roku rozpocząłem studia na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu.
W trakcie studiów brałem również udział
w tworzeniu i organizacji festiwali, wystaw oraz pokazów artystycznych i multimedialnych. Byłem członkiem nieformalnej grupy artystycznej „El Nino”. W 2006 roku ukończyłem Akademię Sztuk Pięknych z oceną celującą
w pracowni rzeźby prof. Zbigniewa Makarewicza. Aktualnie zajmuję się rzeźbą współczesną i klasyczną, multimediami, grafiką komputerową i animacją.

ABOUT CREATING ART…

Za każdym razem, gdy zaczynam tworzyć rzeźbę, wyobrażam sobie kogoś prawdziwego, żywą osobę. Osobę, postać obdarzoną cechami osobowości, w jakimś nastroju lub wykonującą jakąś konkretną czynność, rozglądającą się, o czymś myślącą, statyczną lub dynamiczną. Zawsze wyobrażam sobie konkretną osobę! To jak jedna klatka z dłuższego filmu, który mam w głowie, w której ta postać odgrywa rolę. Później przychodzi czas na syntezę, a następnie metamorfozę wszystkich detali, które pasują i definiują tę osobę.
Lorelei, piękna młoda kobieta, o jasnej karnacji i niebieskich oczach, w granatowej sukience odwraca głowę zawstydzona, gdy mężczyzna pyta… Borint to taki facet, jest silny, wysportowany, modny. To mężczyzna trzymający niewidzialną nić, na końcu której jest ciężarek, tak zwany „utrzymaj linię”. Dba o swoją sylwetkę,
o swoją „linię”, jest „idealny w porównaniu z innymi”, nie zachowując ich kształtu. Interpretacja anatomii i jej zmienność, wyrażona solidnymi, ostrymi krawędziami, dosłownie kocham ostre krawędzie, które tworzą linię, której długo szukałem. Rysunek, cóż, nie sądzę, żebym mógł już stworzyć rzeźbę bez konkretnego rysunku, daje mi to dodatkową możliwość podziału bryły i to sprawia, że jestem naprawdę szczęśliwy.


Rysunek pozwala mi oddać inne wrażenie i to jest ostateczny szczegół. Często w relacji z prostą bryłą rysunek tworzy dla mnie ostateczny obraz rzeźby, tak jak w przypadku pracy POSTHEAD, gdzie proste bryły zostały dopełnione rysunkiem i jego dalszym podziałem na inne kształty. Kolor, wszak nie da się stworzyć rzeźby transparentnej, niewidzialnej, zawsze jest jakiś kolor. A jeśli już, niech coś wniesie, niech stworzy nową przestrzeń lub określi coś ważnego, jak kontekst naszych myśli, jak sugerowałem w rzeźbie Flosig I. W jej głowie znajduje się ażur w charakterystycznym kolorze, może jej myśli są zielone? Ta rzeźba myśli o pytaniu, które ktoś zadał, i odpowie, ale musi je tylko przemyśleć…

Nie chcę tworzyć trudnych scen, takich jak sens życia, a co gorsza, śmierci w ludzkiej egzystencji – to jakaś makabra… Wolę rozkładać na czynniki pierwsze, proste emocje, gesty, zachowania. Wszystko, co składa się na rzeźbę, jest dla mnie niezwykle ważne – forma, kształty, rysunek, kolor i kompozycja, nad którą siedzę wiele dni, a czasem tygodni, tylko po to, by stworzyć tę żywą postać, którą widziałem w wyobraźni. Nie jestem w pełni usatysfakcjonowany, mam do dyspozycji kształt, kolor i rysunek, świetnie, ale wciąż czegoś mi brakuje…
Rok 2006, obrona pracy magisterskiej, moje postkubistyczne popiersia w jednym pokoju, ja i profesorowie w drugim, zaatakowali mnie w miły sposób, chcąc dowiedzieć się więcej, a moje problemy, a raczej cały ich zestaw,
w trzecim pokoju. W trzecim pokoju znajdowała się postkubistyczna postać w odniesieniu do wyświetlanego na ekranie filmu, która miała ludzką postać. Było kilka problemów, które chciałem pokazać, ale jeden był dla mnie najważniejszy – FILM! Ostatni składnik, którego brakowało mi podczas tworzenia rzeźb, niestety nadal nie został zdobyty. Wyobraź sobie żywy materiał, na przykład glinę, która nie ma koloru, ale jest animacją, filmem, który możesz sam zrobić, na przykład popiersiem, które jest zanikającą mgłą, płynącą wodą, ruchomym piaskiem…
to byłoby cudowne…

